W Tibi najważniejszym czynnikiem jest zdobywanie coraz to większego poziomu doświadczenia. A oczywiście im mamy wyższy, tym zdobycie kolejnego jest cora trudniejsze. Dlatego też expienie zajmuje nam setki godzin, to najbardziej czasochłonne zajęcie jakie znam. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, dlatego posłużę się tutaj, w mojej opini, dobrym przykładem. Tworzymy całkowicie nową postać na stronie tibia.com, logujemy się. I expienie na początku przypomina patrzenie się na zegar i obserwowanie wskazówek sekundowych. Niby powoli, ale dokładnie co sekundę widać różnicę, widzimy jakiś efekt patrzenia się.
Pierwsze kilka, kilkanaście poziomów w Tibi właśnie w ten sposób wygląda. Obserwujemy nasz pasek doświadczenia i faktycznie widzimy, jak każdy potworek zmniejsza nam procent do zdobycia poziomu. Jednak potem zaczyna być mniej ciekawie. Kiedy już mamy ten poziom 30 lub wyższy to expienie przypomina już nie tyle patrzenie się na wskazówki sekudnowe. Teraz dobrym przykładem będzie patrzenie się na zegarek i obserwowanie, jak wskazówki minutowe się przemieszczają po tarczy. Straszne, dopiero po jakimś czasie obserwujemy ruch. Tak samo jest właśnie w Tibi, musimy spędzić naprawdę sporo czasu przed komputerem i zabijać żmudne potworki, aby zaobserować jakąś zmianę, coś, co nas przybliży do upragnionego napisu You advanced to level.. Ci, którzy nigdy nie grali w Tibię już teraz powinni przemyśleć czy rzeczywiście chcieliby zaczać. Tylko teraz pytanie – jaki przykład będzie dobry dla postaci już na naprawdę wyższym poziomie?
Załóżmy, że ktoś wbił te 100 poziomów, co zajmie mu spokojnie kilka miesięcy codziennej gry po kilka godzin dziennie. I teraz najlepszy przykład. Patrzmy się na zegar i obserwujmy ruch wskazówki godzinnej po tarczy. Życzę powodzenia
Właśnie tak wygląda obserwowanie przebiegu expienia na wysokim poziomie – dopiero po całym dniu spędzonym na respie możęmy otworzyć zakładkę „skills” i zobaczyć te parę procentów więcej. Oczywiście nałogowi gracze w Tibię znaleźli rozwiązanie na ten, jakże przykry szczegól gameplaya. Nie patrzą oni na swój aktualny pasek poziomu, swoją uwagę przykuwają do zbieranego „loota” – czyli przedmiotów, które wypadają z martwych potworków. Zabijają coraz to kolejne potworki i szukają drogocennych przedmiotów. Jeżeli znajdą jakiś, to cieszą się i szukają dalej. A w międzyczasie wpada poziom.
Grając w Tibię nałogowo (inaczej się praktycznie nie da) może się okazać, że zaczęliśmy grać o 9 rano, a kiedy się „obudzimy z transu” jest już późna noc. Z tą grą trzeba naprawdę uważać – nie wolno grać dłużej niż godzinkę czy dwie dziennie. Inaczej uzależnienie gwarantowane.




