Tibia to jedna z najbardziej wciągających gier komputerowych na świecie. I nie sposób się nie zgodzić – całe rzesze graczy spędzają dziennie grube godziny nad swoją postacią. Myślę, (nie opieram się tutaj na żadnych badaniach) że jeżeli chodzi o uzależnianie to Tibia ustępuje miejsca jedynie World of Warcraft.
Tak, to jest najbardziej zabójcza gra.. tracimy życia. Realne życie dla niej. Tak się stało ze mną – szczerze mówiąc bardzo często wkurwiam się na siebie, że loguję się do Tibi i gram, ale cóż począć – uzależnienie to uzależnienie. Nie sposób się oprzeć kolejnym lvlom wbitym dzięki kolejnym zabitym potworkom. Jaki jest cel zabijania tych potworków? No cóż, przecież każdy gracz chce się rozwijać. A że w tym przypadku jesteśmy postacią, która potrzebuje kolejnych poziomów doświadczenia.. no cóż, po prostu trzeba je wbijać.
Taka prawda i chuj. Nienawidzę tej gry a zarazem ją kocham.. gdzie tu logika. Tak samo jak z papierosami – nienawidzimy ich, ale palić lubimy. Nie sposób tego wytłumaczyć, to po prostu jest.




